Polska oświata wymaga naprawy w szybkim tempie. Brak
spójności i jednoznaczności prawa oświatowego oraz słabo
wynagradzana kadra nauczycielska nie przyczyniają się do
podnoszenia jakości nauczania. Obecny rząd proponuje szereg
przekształceń, które powinny przynieść korzystne zmiany w oświacie. Czy tym razem się uda?
OBOWIĄZEK SZKOLNY DLA
SZEŚCIOLATKÓW
Niewątpliwie słuszną jest propozycja wprowadzenia obowiązku szkolnego
dla dzieci sześcioletnich. W większości gmin obowiązkowe przygotowanie
przedszkolne odbywa się w szkołach, gdzie warunki lokalowe są
zapewnione. W wielu miejscach pojawi się jednak potrzeba zwiększenia
nakładów finansowych na uruchomienie dodatkowych
świetlic.
OBOWIĄZEK PRZEDSZKOLNY
DLA PIĘCIOLATKÓW szansą na wyrównanie
różnic edukacyjnych
Obowiązek przedszkolny dla pięciolatków pozwoliłby
na zmniejszenie różnic w dostępie do edukacji
pomiędzy wsią a miastem. Ten proces będzie wymagał dużych
nakładów finansowych na budowę przedszkoli. Nie można bowiem
dopuścić do sytuacji, w której trzy- i czterolatki zostaną
bez szansy na przedszkole, bo „pierwszeństwo” będą
miały pięciolatki. Pojawi się również problem doboru kadr
oraz sprawa dodatkowego transportu.
Wiele z tych problemów (często ekonomicznych)
można rozwiązać poprzez powołanie punktów lub
zespołów przedszkolnych. Wymaga to jednak stworzenia jasnych
i „życiowych” przepisów w tym zakresie.
BIUROKRACJA KONTRA
EDUKACJA
Kolejna propozycja to ograniczenie uprawnień kuratoriów
oświaty. Dla zachowania ciągłości procesu dydaktycznego i wychowawczego
procedury administracyjne powinny zostać maksymalnie
skrócone i uproszczone.
Dyrektorzy trzy razy w roku aktualizują dane w SIO. Kuratoria jednak
nie korzystają z informacji tam zawartych, zlecając wciąż nowe
sprawozdania.
Wizytatorzy czerpią wiedzę o szkole z dokumentów, a nie z
bezpośrednich kontaktów z placówką. Przesiadują w
komisjach egzaminacyjnych lub kwalifikacyjnych, zajmując się awansem
zawodowym nauczycieli. Czy taka jest ich rola? Uważam, że tą kwestią
powinny się zająć inne instytucje np. ODN-y.
Wszelkie sprawy związane z zakładaniem, przekształcaniem, likwidacją
szkół powinny zostać w gestii samorządu. Samorząd wszystkie
te zadania finansuje i za nie odpowiada.
WĘZEŁ GORDYJSKI czyli
wynagrodzenie i czas pracy nauczyciela
Nie ulega wątpliwości, że nauczyciele muszą zarabiać lepiej. Samo
podnoszenie wynagrodzenia nie rozwiąże jednak wszystkich
problemów szkoły. Muszą iść za tym zmiany w organizacji
pracy.
Nauczyciel powinien być do dyspozycji szkoły pełen wymiar czasu pracy
czyli 40 godzin tygodniowo. W tym czasie powinien przygotować się do
lekcji, przeprowadzić obowiązkowe zajęcia dydaktyczne, uczestniczyć w
radzie pedagogicznej, spotkać się z rodzicami, prowadzić koła
zainteresowań itp. Dlatego należy mu się godziwe wynagrodzenie
pozwalające na utrzymanie rodziny i rozwój zawodowy, ale
należy postawić zdecydowanie wyższe wymagania. Tylko w ten
sposób można poprawić jakość pracy szkół i przerwać negatywną selekcję do zawodu.
Kolejną sprawą są regulaminy wynagrodzeń uzgadniane ze związkami
zawodowymi. Należy zastanowić się nad zmianą sposobu ustalania
składników wynagrodzeń nauczycielskich. Najlepiej zastąpić
je wszystkie jedną dobrą pensją zasadniczą.
Ustalenie czy samorządy wywiązują się z obowiązku zapewnienia średniego
wynagrodzenia w poszczególnych stopniach awansu zawodowego
wymaga określenia przejrzystej zasady wyliczania tych wynagrodzeń.
Nauczyciel państwowy czy
samorządowy?
Jednoznacznego określenia wymaga także status prawny nauczyciela.
Należy określić czy nauczyciel jest funkcjonariuszem państwowym czy
pracownikiem samorządowym. W pierwszym przypadku jego wynagrodzenie i
warunki zatrudnienia powinno określać państwo a nie samorząd. Jeżeli
jednak przekazano prowadzenie szkół samorządom, powinny one
zawierać ze swoimi nauczycielami układy zbiorowe, określać w nich
wynagrodzenie i czas pracy.
Proponowane zmiany tylko częściowo porządkują system oświaty. Uważam,
że należy napisać od nowa ustawę o systemie oświaty a
szczególnie Kartę Nauczyciela.
Nie odnoszę się do wszystkich proponowanych zmian, ale tylko do
wybranych – dotyczących tych spraw, którymi
zajmuję się w swojej codziennej pracy. Wydaje się, że propozycje te
generalnie idą w dobrym kierunku. Jak to jednak w życiu bywa, wszystko
zależy od sposobu ich realizacji.
Żywię głęboką nadzieję, że przedstawione przez rząd zmiany w przepisach
nie wypaczą istoty i misji samej oświaty.
Diagnoza z Nową Erą
Wyjątkowe narzędzie do sprawdzania wyników kształcenia w szkole dla nauczycieli korzystających z publikacji Nowej Ery. Zobacz więcej