Bezpieczny powrót z wakacji

Aby wrócić do domu bezpiecznie, należy pamiętać o zasadzie "Spiesz się powoli". Fot. Christian Philipp Worring / Panthermedia

Już za chwilę na polskich drogach ruszy fala powrotów z wakacji. Jezdnie wypełnią się samochodami, a te z kolei wypełnione będą, przynajmniej teoretycznie wypoczętymi, urlopowiczami, którzy z niecierpliwością będą odliczać kolejne kilometry do domu. Niestety pod względem liczby wypadków ten okres jest jednym z najgorszych w roku. Zniecierpliwieni i zmęczeni długą podrożą stajemy się mniej uważni, a szybkość naszych reakcji maleje.

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2018 roku miało miejsce 31 674 wypadki drogowe, w których 2 862 osoby poniosły śmierć, a 37 359 zostało rannych (źródło).
Ze statystyk wynika, że znaczna liczba wypadków ma miejsce przy dobrych warunkach atmosferycznych i na prostym odcinku drogi. Niesprzyjające warunki, gwałtowne ulewy ograniczające widoczność, gradobicia czy też mgła są oczywiście przyczyną wielu kolizji, lecz jeszcze bardziej zabójcze okazują się pośpiech, brak rozwagi i brawura, którym niestety sprzyja dobra pogoda. Nie bez znaczenia są również zmęczenie długą podróżą, dodatkowo potęgowane przez upał. Nawet zimą notuje się mniejszą liczbę wypadków niż w wakacje.

Na co więc zwrócić uwagę, by powrót z nich był bezpieczny?

Zadbaj o sprawny samochód

Niesprawne auto bywa częstą przyczyną wypadków drogowych, choć jeszcze częściej staje się po prostu przeszkodą w podróży, nieprzyjemnie zaskakując nas awarią i zmuszając do postoju. Zdecydowanie lepiej jest bezpiecznie dotrzeć na miejsce, niż stać na poboczu i czekać na pomoc. Dlatego przed wyjazdem warto zrobić szybki przegląd samochodu, sprawdzić poziom płynów: hamulcowego i chłodniczego oraz oleju silnikowego, sprawdzić układ hamulcowy, amortyzatory i zawieszenie. Pamiętajmy też o sprawnej klimatyzacji (która pozwoli nam przetrwać tegoroczne upały) i kole zapasowym (oraz podnośniku i kluczach, abyśmy mogli je wymienić!). Złapanie przysłowiowej gumy, zwłaszcza w dalekiej podróży, jest stresujące i może być też bardzo niebezpieczne, jeśli stracimy kontrolę nad pojazdem.
Sprawny samochód to też jego wyposażenie, a więc kamizelka odblaskowa, trójkąt ostrzegawczy oraz apteczka, w której powinny znaleźć się m.in. opaska elastyczna, sterylne kompresy gazowe, środki dezynfekujące, rękawiczki czy koc z folii termoizolacyjnej. Pamiętajmy również o komplecie zapasowych żarówek, nie tylko dla naszego bezpieczeństwa. Poruszanie się pojazdem z przepaloną żarówką w sytuacji, kiedy nie mamy zapasowej, może skończyć się mandatem.
Niby wiemy, że w przypadku nieprzyjemnego zdarzenia któryś z tych elementów może okazać się nam bardzo potrzebny. Zwykle jednak zakładamy, że nic takiego nie będzie miało miejsca, lub lekceważymy znaczenie tych najprostszych przedmiotów, takich jak bandaże.

Pomyśl o syndromie zielonej nocy

Bardzo niebezpiecznym zjawiskiem jest syndrom zielonej nocy, określany przez policję jako „nieświadoma nietrzeźwość kierującego”. Ognisko czy pożegnalna potańcówka często kończą się o późnej porze i w wielu przypadkach związane są ze spożyciem alkoholu. Nieświadoma nietrzeźwość kierującego występuje następnego dnia. Wstając rano, możemy czuć się dobrze i być przekonani o swojej trzeźwości. Jednak należy mieć na uwadze, że nawet kilkugodzinny sen nie gwarantuje dobrej dyspozycji do prowadzenia pojazdu. Wiarygodną metodą na określenie stężenia alkoholu w organizmie jest badanie alkomatem, które można wykonać w większości komend i komisariatów policji.

Nie śpiesz się

Wśród głównych przyczyn wypadków są niedostosowanie prędkości do warunków ruchu, nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu, nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu, niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami oraz nieprawidłowe wyprzedzanie. Pośpiech jest złym doradcą, zwłaszcza gdy wracamy z wakacji, jesteśmy odpowiedzialni za innych pasażerów, kierujemy samochodem w upale, a ruch na drodze jest wzmożony. Każdą podróż warto dobrze zaplanować, przeanalizować dokładnie trasę, sprawdzić, w których miejscach możemy natknąć się na roboty drogowe lub zmianę zasad ruchu. Dobrze wyjechać wcześniej niż planowaliśmy, niż zostawiać podróż na ostatnią chwilę. Warto wyznaczyć na trasie miejsca odpoczynku, dobrze znać objazdy, ale najważniejsze, by po wielogodzinnej podróży mieć zmiennika, który nas odciąży. Nie tylko dla nas, ale też dla dzieci, które jadą z nami, warto pamiętać o regularnych przerwach na „rozprostowanie kości” – powinno się je robić co dwie godziny. Jeśli jedziemy za granicę, należy ponadto sprawdzić obowiązujące tam przepisy, a w szczególności te dotyczące ograniczeń prędkości. W większości krajów w terenie zabudowanym możemy jechać z prędkością maksymalnie 50 km/h oraz 80-100 km/h w terenie niezabudowanym, w zależności od państwa.

Odpoczywaj i nawadniaj organizm

Lekarze i specjaliści alarmują, że podczas upałów tracimy płyny, a z nimi cenne elektrolity, co wpływa niekorzystnie na kondycję organizmu i koncentrację. Jesteśmy zmęczeni, rozdrażnieni, chcielibyśmy jak najszybciej dojechać do domu. W przypadku długich tras dobrze jest zrobić kilka dłuższych i kilka krótszych przystanków: rozruszać nogi, zaczerpnąć świeżego powietrza, wykonać kilka prostych ćwiczeń, by dotlenić organizm i poprawić krążenie. Nie bez znaczenia jest również nawadnianie organizmu. Latem powinno się wypijać 2 litry wody dziennie, a podróż nie powinna być wyjątkiem od tej reguły. Warto przygotować na przykład lemoniadę i nie zapominać o dobrym posiłku. Wtedy każda podróż będzie przyjemniejsza.

Syndrom ostatnich kilometrów

Wypadki samochodowe najczęściej zdarzają się na kilka/kilkanaście kilometrów przed celem podróży. Kierowcy doskonale znają zjawisko, gdy na drogach wjazdowych do miasta ruch nagle zaczyna się zagęszczać. Wszyscy stają się wtedy nerwowi, wyprzedzają się z prawej i lewej strony (a, jak wiemy, zgodnie z prawem manewr wyprzedzania można wykonywać tylko na lewym pasie i wyłącznie w ściśle określonych warunkach, między innymi po ustąpieniu pierwszeństwa pojazdom jadącym z naprzeciwka i sprawdzeniu, czy sami nie jesteśmy już wyprzedzani), hamują, trąbią, a droga niespodziewanie zmienia się w tor wyścigowy. To, oprócz naturalnego skondensowania większej ilości pojazdów na przedmieściach, rezultat zmęczenia połączonego z niecierpliwością, że przecież już tak blisko do domu. Po kilkusetkilometrowej jeździe usypiają uwaga i rozsądek, a budzą się brawura i chęć jak najszybszego pokonania tych ostatnich zakrętów. Wtedy właśnie najłatwiej o wypadek. Dlatego pamiętaj, że nawet jeżeli pokonasz ostatnie kilometry w ekspresowym tempie, zaoszczędzisz co najwyżej kilka minut. Nie warto dla nich ryzykować.