Dla małego i dużego, czyli o współczesnej książce dziecięcej

W edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej często wykorzystuje się tradycyjne, wręcz wiekowe wiersze, piosenki i opowiadania – znane nie tylko rodzicom, lecz także babciom i dziadkom. Warto z tych tekstów nie rezygnować, ale na zajęciach z najmłodszymi można sięgać również po nowsze utwory literackie – dzieła urzekające pod względem wizualnym, interesujące poznawczo, zapraszające i do refleksji, i do zabawy.

Królestwo książek

 

Polska literatura i książka dziecięca przeżywa dziś prawdziwy rozkwit – na rynku jest dostępnych wiele tytułów, a spora część z nich to publikacje świetne pod względem tekstowym, graficznym i edytorskim, prawdziwe wydawnicze perełki. Nie dziwi więc fakt, że rodzime autorki i autorzy od ponad dekady zdobywają kolejne laury w międzynarodowych konkursach w tej dziedzinie, np. na Międzynarodowych Targach Książki dla Dzieci w Bolonii. Dobrze byłoby nie tylko czytać i przeglądać najnowsze książki w domu, lecz także wykorzystywać je w przedszkolu i pierwszych klasach szkoły podstawowej. Z jednej strony, utwory np. Emilii Dziubak, Joanny Olech, Pawła Pawlaka czy Piotra Sochy mogą się stać podstawą do „rozczytywania” najmłodszych, a z drugiej – nierzadko stanowią nieocenioną pomoc edukacyjną.

W księgarniach i bibliotekach można znaleźć tomiki wierszy (obok liryki np. Doroty Gellner czy Małgorzaty Strzałkowskiej warte polecenia są np. „Wiersze do kolorowania” Michała Zabłockiego) i opowiadań (jak popularne zbiorki Renaty Piątkowskiej), książki ułatwiające naukę czytania (seria „Czytam sobie”,
w której znajdują się utwory tak znakomitych pisarzy i pisarek, jak Justyna Bednarek, Zofia Stanecka, Wojciech Widłak, Rafał Witek), a także serie skupione na lubianych i dobrze już rozpoznawalnych postaciach (książki Zofii Staneckiej o Basi oraz Anity Głowińskiej o Kici Koci). Jednakże najbardziej w ostatnich latach popularne i najczęściej nagradzane dzieła to tak zwane książki obrazkowe (picturebooki), którym z pewnością warto poświęcić więcej uwagi.

 

Czym jest książka obrazkowa?

 

Tym mianem określa się książki starsze i nowsze, realistyczne i fantastyczne, a także utwory edukacyjne, non-fiction: od słynnej „Złotej różdżki” Heinricha Hoffmanna po „Homo lector. Kalendarz na 13 miesięcy” Moniki Hanulak. Warto więc zastanowić się, jakie znaczenie skrywa ten – być może – tajemniczy termin.

Najprościej stwierdzić, że pojęcie „książka obrazkowa” odnosi się do takich utworów, w których tekst jest równie istotny, co warstwa graficzna.
W odróżnieniu od tradycyjnych książek ilustrowanych proponują one nie jeden, a dwa komunikaty – obraz nie powtarza więc treści zawartych w warstwie słownej, a sens dzieła ujawnia się w lekturze komplementarnej (choć czasami za picturebooki uznaje się nawet takie prace, w których nie pada ani jedno słowo!). Zgodnie z klasyczną definicją Barbary Bader, amerykańskiej badaczki: książka obrazkowa (picturebook) jest tekstem, ilustracjami i całościowym projektem; może być wykonana ręcznie lub stanowić komercyjny produkt; jest społecznym, kulturowym i historycznym dokumentem, a przede wszystkim jest doświadczeniem dla dziecka. Jako forma sztuki zasadza się na współzależności obrazów i słów pokazywanych symultanicznie na rozkładówkach w akcie przewracania strony[1]. Ważnym pojęciem jest też „ikonotekst” – jest to właściwy tekst książki obrazkowej, wynikający z interakcji między słowem
a obrazem, która staje się realna dopiero w konkretnej sytuacji, w której znajduje się czytelnik[2], a więc podczas aktu lektury.

Innymi słowy – gdy czytamy i przeglądamy np. „Przygody Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla z ilustracjami Tove Jansson, grafiki mniej lub bardziej „opowiadają” to, o czym mówi tekst. Natomiast w książce obrazkowej obraz może nie tylko uzupełniać ten tekst, dodając nowe, nieznane wcześniej informacje (jak np. w klasycznych tytułach: „Tam, gdzie żyją dzikie stwory” Maurice’a Sendaka oraz „Jumanji” i „Ekspresie polarnym” Chrisa Van Allsburga), lecz także, co szczególnie interesujące, stać z nim w sprzeczności, poddawać go krytyce, a przez to – skłaniać małych i dużych do zastanowienia się nad zawartymi w danej opowieści znaczeniami (tak dzieje się np. w „Dniu z życia Czu” Neila Gaimana i Adama Rexa). Tekst i obraz to dwa kody, ale znaczenie picturebooka zasadza się na tym, jak ze sobą korespondują.

 

O czym mówią książki obrazkowe?

 

Najprostszą odpowiedzią na powyższe pytanie jest stwierdzenie, że mogą one mówić o wszystkim – i nie ma w tym wiele przesady.

Wiele picturebooków porusza trudne, często kontrowersyjne tematy. Choć w tym zakresie przodować zdaje się Skandynawia, by wspomnieć znane prace Gro Dahle i Sveina Nyhusa (np. „Włosy mamy” mówiące o depresji czy „Złego pana” – o przemocy w rodzinie), to i w Polsce powstają utwory m.in.
o emigracji i kryzysie uchodźczym („Wędrówka Nabu” Jarosława Mikołajewskiego i Joanny Rusinek) czy też o zagadnieniach związanych z ekologią („Awaria elektrowni” Tiny Oziewicz z ilustracjami Rity Kaczmarskiej). Połączenie słowa i obrazu, jak się zdaje, pozwala znacznie lepiej niż narracja werbalna opowiedzieć najmłodszym o tym, co często niełatwe do zrozumienia dla nas – dorosłych.

Żywotny jest jednak także nurt lżejszy, bardziej zabawowy – odwołujący się do kojarzonej z dzieciństwem imaginacji, radości i wolności. Z zagranicznych utworów dla dzieci najmłodszych trzeba tu przywołać znane, rozwijające wyobraźnię i interaktywne, a niezwykle proste dzieła Hervégo Tulleta (np. „Figle migle”, „Naciśnij mnie”) i Erica Carle’a (np. „Biedronka”, „Bardzo głodna gąsienica”), ale też  – dla nieco tylko starszych – pozbawione tekstu, lecz pełne treści prace Rotraut Susanne Berner z serii o ulicy Czereśniowej i oparte na podobnym pomyśle (szukaniu szczegółów) rodzime książki Aleksandry i Daniela Mizielińskich o miasteczku Mamoko. Wspaniałym przykładem utworu łączącego zabawowość i treści edukacyjne jest z kolei bajecznie kolorowy, zanurzony w rodzimej tradycji picturebook Marianny Oklejak pt. „Cuda wianki. Polski folklor dla młodszych i starszych”, gdzie dowcip i rozrywka współgrają z warstwą informacyjną. To samo można powiedzieć o polskich „eksportowych” książkach obrazkowych, tytułach podbijających rynki na całym świecie: „Mapach” Mizielińskich oraz „Pszczołach” i „Drzewach” Piotra Sochy.

Książki obrazkowe mogą też stanowić doskonałe wprowadzenie w świat sztuki, gdyż nierzadko zaznajamiają najmłodszych z różnymi formami nie tylko tekstu, lecz także obrazu. Jak określiła to słynna czeska artystka, Květa Pacovská, picturebook jest w pewnym sensie pierwszą galerią sztuki, jaką odwiedza dziecko[3]. Rzut oka na współczesne książki obrazkowe, choćby na przełamujące granice między twórczością dla dzieci i dla dorosłych dzieła polskich twórczyń: Iwony Chmielewskiej, Joanny Concejo, Grażki Lange i wielu innych, pozwala w pełni się z tym stwierdzeniem zgodzić. Jednak – a warto to podkreślić – także mniej wymagające i wysmakowane tekstowo i wizualnie książki niż np. „Pamiętnik Blumki” Chmielewskiej czy „Czerwony Kapturek” Lange są wydawane w niezwykle wysokiej jakości – na dobrym papierze, w dużym formacie i najczęściej twardej oprawie, z interesującą typografią i bardziej przystępnymi, lecz wciąż świetnymi artystycznie grafikami.

 

Dlaczego warto sięgać po książki najnowsze (nie tylko obrazkowe)?

 

Sięganie w przedszkolu i szkole po popularne, dobre artystycznie i inspirujące pod względem treści książki wydaje mi się szczególnie dobrym pomysłem. Poruszane w nich spektrum tematów pozwala na odnalezienie tytułów doskonale korespondujących z potrzebami emocjonalnymi konkretnego dziecka, ale też z treściami programowymi. Wysoka jakość tych publikacji, świetne grafiki i ciekawe rozwiązania tekstowe sprawiają zaś, że można je traktować jako znakomite narzędzia dydaktyczne – służące nie bezrefleksyjnemu „wbijaniu” do dziecięcych głów kolejnych faktów, lecz wyrabianiu gustu artystycznego, rozwijaniu wyobraźni i krytycznego myślenia, a także ukazywaniu skomplikowania i różnorodności współczesnego świata. Jeśli zgodzimy się ze stwierdzeniem, że nauka, refleksja i zabawa powinny się ze sobą łączyć, to właśnie picturebooki okażą się medium pozwalającym na edukację „z duszą” – nie opresyjną, a wspieraną przez rozrywkę, humor, emocje.

Podobnie można powiedzieć o najnowszej polskiej (i nie tylko!) literaturze dziecięcej w ogóle. Zauważyła to Krystyna Zabawa, która w książce „Literatura dla dzieci w kontekstach edukacyjnych” pisze, że częste są opinie, iż osoby studiujące pedagogikę przedszkolną i wczesnoszkolną – a więc przyszli nauczyciele i nauczycielki – nie mają odpowiednich narzędzi i dostatecznej wiedzy, aby w zadowalającym stopniu posługiwać się (zwłaszcza nowymi) tekstami literackimi w pracy z dziećmi. A przecież, jak pisze badaczka, nauczyciele edukacji elementarnej […] muszą […] znać wszystkie obszary edukacyjne tego etapu kształcenia, a nie tylko jeden przedmiot […]. Byłoby dobrze, gdyby wiedzę przekazywali dzieciom w sposób atrakcyjny, ale też z wewnętrznym przekonaniem
i entuzjazmem
. Trudno się z tymi słowami nie zgodzić. Znakomita rozprawa Zabawy to przy tym nieoceniona pomoc w doborze współczesnych polskich książek dla dzieci pomocnych w edukacji regionalnej, historycznej, obywatelskiej, religijnej i emocjonalnej.

Nie mam tu na myśli rezygnacji z klasyki i tradycyjnych, doskonale znanych utworów. Uważam jednak, że nauka i wychowanie nie powinny ograniczać się do poznawania przeszłości, ale też wprowadzać we współczesny świat w całym jego zróżnicowaniu. Najnowsze utwory mogą w tym doskonale pomóc! Czasami wystarczy wejść do księgarni czy biblioteki, aby odkryć prawdziwe bogactwo współczesnej literatury i książki dziecięcej. Można jednak szukać przykładów głębiej. W internecie dostępne są blogi i całe portale poświęcone literaturze, ilustracji i picturebookom, gdzie pojawiają się krótkie omówienia konkretnych tytułów – np. Polska ilustracja dla dzieci (http://www.polskailustracjadladzieci.pl/); noty i recenzje publikowane są też na bieżąco na witrynie czasopisma „Ryms” (http://www.ryms.pl/). Polecam także zajrzeć na stronę Polskiej Sekcji IBBY, czyli Międzynarodowej Izby ds. Książek dla Młodych (http://www.ibby.pl/). Organizacja w ramach konkursu „Książka Roku” przyznaje dziełom dla dzieci i młodzieży nagrody w różnych kategoriach, a wyróżnione tytuły, wybitne reprezentacje gatunku są opatrywane notami pisanymi przez członków i członkinie jury konkursowego – ekspertów w tej dziedzinie.
Na pewno warto szukać – i do własnych poszukiwań zachęcam Państwa!

Warto zaznaczyć, że w książkach nauczyciela do nowej serii w każdym kręgu tematycznym polecamy literaturę dla rodziców do wspólnego czytania
i oglądania z dziećmi, a w materiałach dla dzieci znajdziecie Państwo rozwiązania z książek dla dzieci, tj. infografiki, ilustracje komiksowe.

 

dr Maciej Skowera – adiunkt w Muzeum Książki Dziecięcej w Warszawie (dziale specjalnym Biblioteki Publicznej m. st. Warszawy – Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego); zastępca redaktor naczelnej czasopisma naukowego „Dzieciństwo. Literatura i Kultura”. Stypendysta Internationale Jugendbibliothek (Międzynarodowej Biblioteki Młodzieżowej) w Monachium w roku 2018. Prowadzi zajęcia z literatury popularnej, dziecięcej i młodzieżowej w Instytucie Literatury Polskiej UW.

 

[1] B. Bader, American Picturebooks From Noah’s Arc to The Beast Within, New York 1976, s. 1; cyt. w tłum. M. Cackowskiej za: taż, Współczesna książka obrazkowa – pojęcie, typologia, badania, teorie, konteksty, dyskursy [w:] Książka obrazkowa. Wprowadzenie, red. taż, H. Dymel-Trzebiatowska, J. Szyłak, Poznań 2017, s. 12.

[2] K. Hallberg, Literaturoznawstwo a badania nad książką obrazkową, tłum. H. Dymel-Trzebiatowska [w:] Książka obrazkowa. Wprowadzenie, dz. cyt., s. 52.

[3] Słowa K. Pacovskiej przywołała Anna Maria Czernow w rozmowie z Anna Błaszkiewicz: Rozczytani, http://wspolnymianownik.pl/czytaj.php?s=wywiady&a=anna-maria-czernow.