Liceum w edukacji domowej

Jak zdobyć średnie wykształcenie nie wychodząc z domu? Można się zdecydować na edukację domową i przejąć odpowiedzialność za to kiedy, jak i czego dziecko się uczy. Edukacja domowa w Polsce zyskuje popularność. Czy to dobry pomysł? Tak, ale nie dla każdego.

Przyszli licealiści i ich rodzice są pełni obaw przed nowym rokiem szkolnym. Już sam nabór do szkół, podczas którego zderzyły się dwa roczniki, był szczególnie trudny. Teraz uczniów czeka kilka lat spędzonych w zatłoczonych salach i szkołach. Niektórzy szukają alternatywnych rozwiązań. Być może ich wybór padnie na edukację domową.

- Trudno oszacować, ilu dokładnie licealistów uczy się w systemie edukacji domowej. Mam wrażenie, że jest ich coraz więcej. – mówi Agnieszka Stein, psycholożka, której syn uczy się w domu i właśnie rozpoczyna liceum.

Fundacja Edukacji Domowej informuje, że w domu na różnych szczeblach edukacji  uczy się już niemal 11 tysięcy Polaków. W przypadku licealistów motywacje są różne. Najczęściej to oni, nie rodzice, podejmują decyzję o przejściu na domowy tryb nauki. Niektórzy źle funkcjonują w grupie rówieśniczej i wolą unikać z nią kontaktu. Inni powtarzają, że chcą się spokojnie przygotować do matury i studiów, a szkołę postrzegają jako stratę czasu. Jeszcze inni rozwijają się sportowo lub artystycznie i mają poczucie, że szkoła systemowa koliduje z ich próbami czy treningami.

 

Co to jest edukacja domowa?

Uczniowie w edukacji domowej uczą się bez pośrednictwa instytucji edukacyjnych, czyli przede wszystkim szkoły. Chętnie korzystają z zajęć w domach kultury czy ogniskach pracy pozaszkolej, ale nie chcą spędzać w szkole wielu godzin dziennie. Na etapie podstawówki wymaga to sporego zaangażowania rodziców, z czasem uczniowie stopniowo przejmują odpowiedzialność za kolejne etapy edukacji. Na poziomie liceum zwykle uczą się już samodzielnie.

Edukacja domowa to nie to samo, co indywidualny tok nauczania, przeznaczony dla tych uczniów, którzy nie mogą uczestniczyć w normalnych lekcjach w klasie np. z przyczyn zdrowotnych.

Dzieci korzystające z edukacji domowej są zapisane do konkretnej szkoły (w internecie można znaleźć listy placówek, które są przyjazne edukacji domowej), ale nie chodzą do szkoły, nie kontaktują się z nauczycielami, często nie prowadzą zeszytów. Ich obowiązkiem jest zdanie całorocznego egzaminu, na podstawie którego dostają promocję do kolejnej klasy. W szkole, do której są zapisani, mogą również zdawać maturę. Domowe naucznie reguluje w Polsce prawo oświatowe (ustawa, która weszła w życie 1 września  2017 roku.). Zgodnie z nim uczeń może edukować się w domu, o ile zgodzi się na to dyrektor szkoły, do której jest zapisany.

 

Jak to działa?

Sama nauka w edukacji domowej jest bezpłatna. Koszty, które ponoszą rodzice w zwiazku z procesem edukacji są – podobnie jak w przypadku dzieci szkolnych – zależne od ich możliwości i chęci. Zajęcia dodatkowe, lekcje języków, rozwijanie zainteresowań – rodzicom nie trzeba tłumaczyć, ile to kosztuje.

Na etapie szkoły średniej uczniowie w edukacji domowej sami organizują sobie pracę – planują ją, realizują, a potem sprawdzają, czy przyswoili odpowiedni zakres materiału. Niektórzy tworzą arkusze kalkulacyjne do monitorowania postępów. Raczej nie prowadzą zeszytów, szukając informacji korzystają z youtube’a. Nie chcą przenosić tradycyjnego systemu uczenia się do domu – edukacja domowa to często przecież ucieczka od tradycyjnej szkoły.

Niektórzy spośród uczniów szukają jednak częstszego niż wymagany kontaktu ze szkołą. Spotykają się z nauczycielami, sprawdzają postępy, piszą dodatkowe testy. Szkoły przyjazne edukacji domowej mogą je przeprowadzać. Formalnie jednak żadne cząstkowe sprawdziany nie mają znaczenia. O przejściu do kolejnej klasy decyduje ustny i pisemny całoroczny egzamin.

 

Plusy i minusy

Dzieci w edukacji domowej powtarzają jednym głosem: na naukę poświęcają mniej czasu niż ich koledzy, którzy długie godziny spędzają w szkolnych ławkach. Ich rodzice twierdzą, że uczniowie sami szybko przejmują odpowiedzialność za naukę, jej planowanie i realizację. Na tym etapie rodzice często nie są już w stanie merytorycznie pomóc dzieciom, tak jak ma to miejsce w przypadku uczniów w podstawówkach. Licealiści muszą radzić sobie sami. Ale przecież i tych w tradycyjnych ogólniakach rodzice nie prowadzą już za rękę.

Samodzielne uczenie się na poziomie liceum przypomina bardziej system uniwersytecki niż szkolny.

Najczęstszą obawą jest to, że dziecko nie wykształci właściwych kompetencji społecznych – nie będzie potrafiło nawiązywać kontaktów, pracować w zespole, czy żyć w społeczności.

Agnieszka Stein, psycholożka, nie podziela tych obaw:

- Licealiści to już niemal dorośli ludzie. Jak chcą nawiązywać kontakty międzyludzkie, to wychodzą z domu albo biorą do ręki telefon. To jest tak, jakby się martwić, że dorosły człowiek, który nie chodzi do szkoły ani nie pracuje w korporacji, nie będzie miał przyjaciół. Ludzie pracujący w wolnych zawodach mają mnóstwo pomysłów na to, jak nawiązywać kontakty i relacje. Uczniowie w edukacji domowej – rówież.

Psycholożka nie martwi się też o to, że wszyscy znajomi licealistów uczących się w domu będą do nich podobni – będą mieli takie same poglądy czy zainteresowania:

- Na tej samej zasadzie możemy powiedzieć, że uczniowie w liceum spędzają czas z kolegami, którzy są bardzo do nich podobni. Są w tym samym wieku, mają podobny poziom intelektulany i zainteresowania – wybrali przecież taki sam profil klasy. Często mieszkają w pobliżu i pochodzą z podobnej klasy społecznej. W edukacji domowej siłą rzeczy spędza się czas z ludźmi w różnym wieku. Często zdarza się też tak, że ludzie, którzy edukują dzieci w domu dużo podróżują, są bardziej swobodni, bo niezwiązani ze szkołą. Nawiązują kontakty z ludźmi z różnych miejsc, kultur i środowisk.

Magda, mama dwóch chłopców w edukacji domowej podkreśla, że największą trudnością jest dla niej organizacja czasu:

- Próbuję łączyć wszystko: własną pracę i uczenie dzieci, które są w 1 i 4 klasie. Mam wrażenie, że w domu jest wieczny chaos i ciągle ktoś na tym cierpi. Ale luzu i poczucia wolności, które towarzyszą nam na co dzień nie zamieniłabym na wstawanie codziennie o 6.00 i bieg do szkoły.

Im starsze dzieci, tym mniej narzekań na organizację. Z czasem każda rodzina w edukacji domowej wypracowuje sobie własne sposoby pracy. Niemniej licealiści, którzy uczą się w domu podkreślają, że nie jest to rozwiązanie dla każdego. Wymaga odwagi, samodzielności i wzięcia niemal całkowitej odpowiedzialności za własną edukację. Nie każdy licealista jest na to gotowy.