Ostatnia prosta jak maraton z przeszkodami

Dlaczego uczniowie zdający w tym roku egzaminy szczególnie potrzebują wsparcia dorosłych, fot. Ollyy / Shutterstock

Dlaczego uczniowie zdający w tym roku egzaminy szczególnie potrzebują wsparcia dorosłych?

Uwaga, uwaga, jesteśmy w stanie epidemii! Pozostań w domu! Osoby łamiące przepisy porządkowe zostaną ukarane! – taki komunikat wykrzykuje policja przejeżdżając koło mojego domu ogromnym samochodem z wielkim głośnikiem. Za każdym razem, gdy to słyszę, czuję, jak mój poziom hormonu stresu się podnosi. Wiem, że ten sam komunikat słyszą nastolatkowie i odczuwają ten sam stres. Przez internet są zalewani informacjami na temat stale wzrastającej liczby chorych, zgonów… Te informacje budują poczucie zagrożenia, napięcie i stres. Wielu z nich opowiada, że czuje się dość nierealnie, jak na planie filmu katastroficznego.

Sytuacja uczniów

Od czasu zamknięcia szkół, zawieszenia tradycyjnych lekcji, minęły dwa miesiące. Okres zdalnej nauki to trudny okres zarówno dla nauczycieli, jaki i dla uczniów. I jedni, i drudzy w krótkim czasie musieli przestawić się na nową formę pracy i nauki. W trybie pilnym i jedni, i drudzy uczyli się nowych narzędzi i sposobów komunikacji zdalnej. Nowych sposobów wystawiania i otrzymywania ocen.

Zdający egzaminy zostali pozbawieni indywidualnego kontaktu z nauczycielami. Jego brak wpływa często na ich motywację i nastawienie do pracy. Z moich spotkań z uczniami klas trzecich liceum i ósmych szkół podstawowych wynika, że bez kontaktu z nauczycielami, bez ich życzliwego nadzoru, często trudno wziąć się do wytężonej pracy. Trudno samodzielnie wprowadzić sobie dyscyplinę nauki, stworzyć plan poprawek i konsekwentnie go realizować.

Komisja egzaminacyjna starała się przeprowadzić próbne egzaminy, jednak w warunkach domowych nie spełniły one, moim zadaniem, swojej roli – nie oswajały z miejscem, atmosferą, sytuacją egzaminu (co jest ogromnie ważnym etapem przygotowania).

Z tygodnia na tydzień rząd wprowadzał kolejne ograniczenia. Najdotkliwsze dla młodych ludzi były chyba: zakaz samodzielnego poruszania się dla osób poniżej 18. roku życia, zakaz wchodzenia do parków, lasów, korzystania z terenów zielonych i zgromadzeń powyżej dwóch osób. Zakazy te odcięły młodych ludzi od naturalnych sposobów spędzania czasu, relacji, ruchu na świeżym powietrzu. Od sposobów, które zwykle pomagają młodym ludziom radzić sobie z napięciem, stresem, trudnymi emocjami. Nie bardzo mogą oni w tych warunkach rozładowywać napięcie, szukać sposobów na poprawę nastroju.

Co z egzaminami? Kiedy? Jak? Co dalej?

Dodatkowym źródłem stresu dla dużej części młodych ludzi – ósmoklasisów i maturzystów był zbliżający się termin egzaminów i brak decyzji władz w tej sprawie. Co z egzaminami? Kiedy? Jak? Co później? Co z rekrutacją? – to pytania, które nurtowały i nadal nurtują wszystkich zdających i ich bliskich. Tuż przed świętami pojawiła się informacja o przesunięciu egzaminów na drugą połowę czerwca, z obietnicą poinformowania zdających o terminie na 3 tygodnie przed nim. Napięcie nieco opadło. Jednak problem z egzaminami, niepewność i pytania pozostały. Z moich rozmów z młodymi ludźmi wynika, że wielu z nich czekało jak na szpilkach na dzień egzaminu. Chcieli mieć go już za sobą. To jak dobiegać do mety, mieć ją tuż, tuż w zasięgu i zobaczyć, jak się oddala. Wielu powoli traci siły, gubi motywację, ma dość.

Dlaczego wciąż jest trudno?

Przesunięcie egzaminów z kwietnia i maja na czerwiec generuje szereg dalszych trudności. Uczniowie klas ósmych, zwykle po napisaniu egzaminów, skupiali się na poprawianiu ocen, walce o najwyższą średnią. W tym momencie będzie to bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe. Dla uczniów bardzo ambitnych, planujących naukę w najlepszych szkołach ponadpodstawowych, może być to ogromny problem. Mają poczucie, że ich świat się skończy a marzenia legną w gruzach. Często rodzice dyskutując z dziećmi lub swoimi partnerami, dzielą się swoim niepokojem i nieświadomie dolewają jeszcze oliwy do ognia, podkreślając swoje rozczarowanie wobec dotychczasowych osiągnięć dziecka.

W równie trudnej sytuacji są uczniowie klas trzecich szkół średnich. Oni zwykle kończyli rok szkolny na kilka dni przed egzaminami, czyli pod koniec kwietnia. Gdy egzaminy maturalne odbywały się na początku maja, mieli przed sobą kilka dni na samodzielne powtórki. Jeśli egzaminy odbędą się w czerwcu, a rok szkolny zakończy się w kwietniu (na razie nie ma informacji o mianach w harmonogramie roku szkolnego) pozostaną bez opieki i wsparcia nauczycieli znacznie dłużej. I to w najtrudniejszym czasie, kiedy wzrasta stres, a spada motywacja i siły do samodzielnej pracy.

To przedłużające się napięcie może spowodować u nastolatków rozwinięcie się reakcji adaptacyjnej. Być może już obserwujecie ją swoich dzieci.

Reakcja adaptacyjna

Zaburzenia adaptacyjne to rodzaj zaburzeń emocjonalnych pojawiających się w momentach dużego stresu, nowych, niespodziewanych sytuacji życiowych lub w obliczu porażek i przykrych wydarzeń. Sytuacja związana z ogłoszeniem pandemii, poczucie zagrożenia zdrowia i życia, wprowadzenie ograniczeń w poruszaniu się, nakaz noszenia maseczek – już to, samo w sobie, może stać się powodem do pojawienia się zaburzeń adaptacyjnych. A jeśli dołożymy do tego stres związany z przesuniętymi egzaminami, ograniczenie dostępnych sposobów radzenia sobie ze stresem i wspierającego kontaktu społecznego, mamy gotową „mieszankę wybuchową”.

Uwagę rodziców powinny zwrócić: spadek motywacji, trudności w zorganizowaniu sobie nauki, lęk, zamartwianie się, depresyjny nastrój, próby "przesypiania problemów", osłabienie organizmu. Mogą występować też problemy ze snem i brak apetytu.

Takie zachowania u nastolatków, zwłaszcza tych, które przecież „powinny” w tym okresie intensywnie pracować, budzą niepokój rodziców. Bardzo często niestety ten niepokój przeradza się w sprzeczki, z których każda ze stron wychodzi z głębokim poczuciem niezrozumienia. Nastolatek – bo rodzic nie dostrzega lub nie rozumie jego problemów. Rodzic - bo dziecko w jego opinii lekceważy powagę sytuacji.

Konflikt zaostrzać może jeszcze to, że i u dzieci, i młodzieży objawami reakcji adaptacyjnej mogą być zachowania agresywne, obniżenie wyników w nauce, postawy buntownicze. U starszych nastolatków mogą pojawić się zachowania autodestrukcyjne, samookaleczanie. U młodszych może dojść do regresji – może wystąpić moczenie się, ssanie palca, niekontrolowane napady płaczu. 

Objawy takie często przypominają depresję i są z nią mylone, warto jednak pamiętać, że są one naturalną reakcją na spotykające dziecko wydarzenia, na sytuacje, które przerastają jego możliwości radzenia sobie. W przypadku nagłych zmian w życiu, w sytuacji zagrożenia, każdy z nas, a zwłaszcza nastolatek, ma pełne prawo czuć się zagubiony, obawiać się nowych wyzwań, obowiązków i sytuacji, w których musi się odnaleźć. Uczniowie klas ósmych i maturzyści nie tylko muszą się odnaleźć, ale także udowodnić swoją wiedzę i umiejętności na egzaminach, od których zależy ich przyszłość.

Jak wspierać nasze dzieci?

  • Bądźmy z nimi blisko, dbajmy o dobrą relację, o samopoczucie członków rodziny. Spędzajmy wspólnie czas wolny, proponujmy wspólną rozrywkę – posiłki, gry planszowe, filmy. To w tym okresie ważniejsze niż kolejny przerobiony arkusz egzaminacyjny;
  • Obserwujmy nasze dzieci, rozmawiajmy, gdy zauważymy coś niepokojącego, mówmy otwarcie o naszych obserwacjach i obawach;
  • Pytajmy, nie zakładajmy. Pytajmy o myśli, poglądy, uczucia. Nie szkodzi, że odpowiedź brzmi: „fajnie”, „ok”. Może za setnym razem usłyszymy coś bardziej osobistego. Do takiego otworzenia się potrzeba czasu;
  • Opowiadajmy o sobie, o tym, że czasem też jest nam z czymś trudno, że sobie nie z czymś radzimy – stwórzmy klimat do tego, by możliwe było opowiedzenie o słabości, o niepowodzeniach, o lękach;
  • Pokazujmy, że porażka jest tylko porażką, że nie definiuje człowieka. Ocena jest chwilową informacją o poziomie umiejętności, a nie etykietą kontroli jakości naszego dziecka. Ważne – najpierw sami musimy w to uwierzyć;
  • Mówmy często naszym dzieciom, że to one są dla nas ważne, a nie ich oceny, że to ich szczęście jest dla nas ważne, a nie ich wyniki w egzaminach itp. I znów – najpierw musimy sami w to uwierzyć;
  • Proponujmy pomoc np. w rozplanowaniu czasu, nauki, powtórek. Ważne – propozycja może zostać odrzucona i to też jest ok;
  • Reagujmy szybko na sygnały i prośby dziecka o pomoc;
  • Bądźmy w tym trudnym czasie razem.