Efektywna organizacja nauki w domu

Udzielajmy dziecku wielu informacji zwrotnych. Pokazujmy, co zrobiło dobrze, co mu się udało, z czego samo może być dumne.

Jak wspierać dziecko w samodzielnej organizacji czasu nauki? Jak budować u niego poczucie odpowiedzialności za własną pracę? Jak pomagać, ale nie wyręczać?

Z powodu konieczności zamknięcia szkół zdalne nauczanie musiało zostać wprowadzone na wszystkich etapach edukacji – od przedszkola po szkoły ponadpodstawowe i uczelnie wyższe. Jest jednak sprawą oczywistą, że to, jak wygląda nauka online, jest ściśle zależne od wieku ucznia. Od tego – a także od różnych czynników indywidualnych, takich jak dotychczasowy poziom samodzielności – zależy też stopień zaangażowania rodziców w proces nauczania. Na czym dokładnie polega ich rola? Kiedy dziecko jest wystarczająco duże, by działać samodzielnie? Jak pomagać mądrze i odpowiedzialnie?

 

Nauka dzieci – najpierw zmiany w naszych głowach

Uczniowie i nauczyciele zostali postawieni w sytuacji, w której szkoły zostały zamknięte praktycznie z dnia na dzień. Nikt nie był na to przygotowany, więc jednym nauka zdalna wychodzi lepiej, innym gorzej. Wobec tego warto postawić sobie priorytety. Nie oceny, nie zrealizowanie nowych treści z podstawy programowej jest teraz najważniejsze. Dzieciom najbardziej potrzebny jest kontakt z rówieśnikami, z nauczycielami, wejście w nowy rytm, odnalezienie się w trudnej sytuacji. Jeśli jakieś zadanie nie zostanie wykonane, jeśli zostanie wykonane gorzej – nic się nie stanie. Nauczyciel po prostu będzie wiedział, że to jest trudny temat i że należy do niego wrócić.

Warto, zwłaszcza jeśli jesteśmy rodzicami dzieci starszych, mieć świadomość tego, że szkoła to przede wszystkim sprawa dziecka i nauczycieli – tak samo jak praca to sprawa rodzica. Każdy powinien mieć swoje zadania i swoją rolę. Po stronie rodzica jest pomóc dziecku w kwestiach technicznych – w zainstalowaniu i ustawieniu aplikacji, ściągnięciu kart pracy, założeniu konta na komunikatorze lub obsłudze dziennika elektronicznego. Jeśli sobie z tym nie radzimy, poprośmy o pomoc znajomych lub innych rodziców (oczywiście na odległość!). Reszta powinna należeć do dziecka, ale tylko w sytuacji, gdy zawsze było tak, że z odrabianiem prac domowych i nauką radziło sobie ono samo. Nie oczekujmy samodzielności, dorosłego podejścia i samodyscypliny, jeśli nasze dziecko nie miało ich do tej pory. Wiem, że teraz są nam one bardzo potrzebne. Jednak jeśli to my zawsze pamiętaliśmy o pracach domowych, sprawdzianach itp., kontrolowaliśmy, sprawdzaliśmy, odpytywaliśmy, pomagaliśmy w nauce do każdej klasówki, to w tak trudnym czasie nie możemy oczekiwać od dziecka zmiany. Wymaganie samodzielnej pracy będzie jedynie budziło frustrację zarówno u dziecka, jak i u rodzica.

 

Współpraca z dzieckiem

Jeśli nie zrobiliśmy tego do tej pory, porozmawiajmy z dzieckiem o tym, jak będziemy organizować naukę i pracę. Zresztą róbmy to tak często, jak tylko możliwe. Wyjaśnijmy mu, kiedy pracujemy, a kiedy jesteśmy do jego dyspozycji. Dzieciom może być trudno pogodzić się z tym, że rodzice są w domu, ale jednak nie do końca obecni. Ustalmy wspólne zasady pracy. Porozmawiajmy o odpowiedzialności za naukę, o tym, że dziecko uczy się dla siebie, o zysku z posiadania wiedzy i umiejętności.

Uczniowie klas I–III
Uczniowie klas I–III potrzebują dużo wsparcia w nauce. Rzadko podejmują samodzielne decyzje. Kiedy bywałam na zastępstwach w klasach I–III, uderzała mnie zawsze liczba zadawanych pytań: Czy mogę pisać długopisem? Czy już mogę ciąć? Czy to jest dobrze?
W takiej sytuacji warto na początku dnia przejrzeć przysłane przez nauczyciela materiały. Jeśli zwierają jakieś linki do filmów lub gier, przygotujmy je na komputerze i umówmy się z dzieckiem, że zapozna się z nimi w czasie naszej najintensywniejszej pracy. Pozostałe ćwiczenia dziecko zrobi pod naszym okiem, na przykład siedząc obok przy stole, pytając w chwilach wątpliwości, prosząc o przeczytanie lub wyjaśnienie polecenia. Dzięki temu będziemy mogli skupiać jego uwagę na pracy, gdy będzie się rozpraszało. Pamiętajmy, że uczniowie w wieku 7–10 lat mogą intensywnie koncentrować swoją uwagę przez 15–20 minut. Potem potrzebują przerwy, ewentualnie zmiany aktywności. Umówmy się też, kiedy wspólnie będziemy mogli zrobić trudniejsze zadania.

Uczniowie klas IV–VI
Jeśli mamy dziecko w klasie IV, V lub VI, ustalmy z nim, co ma do zrobienia danego dnia. Jeżeli lekcje odbywają się online, przygotujmy aplikację i przetestujmy ją, zanim zaczniemy pracować. Jeśli dziecko otrzymuje zadania do samodzielnej pracy, pobierzmy wszystkie potrzebne pliki, karty pracy i filmy. Pomóżmy dziecku ułożyć plan działania, kolejność wykonywanych zadań. Ważne jest, aby przeplatać przedmioty, na przykład by po języku polskim była biologia, po matematyce – język obcy. Warto także przeplatać formy pracy – po czytaniu podręcznika i wykonywaniu ćwiczeń – film, po rozwiązywaniu zadań – jakieś ćwiczenia słuchowe. W wolnym czasie poszukajmy z dzieckiem ciekawych filmów na YouTubie czy znanych stronach edukacyjnych (np. Khan Academy), które zastąpią tradycyjny wykład nauczyciela. Starajmy się docierać do dziecka jego ulubionymi kanałami przekazu – czasami ważne zagadnienia może dzieciom przybliżyć film edukacyjny czy znany youtuber. Warto jednak poświęcić trochę czasu na ocenę wiarygodności i jakości źródeł, po które dziecko sięga. Ustalmy z nim czas na pytania, wyjaśnianie wątpliwości, trudności. Powiedzmy, czy i kiedy jesteśmy dostępni, a kiedy nie wolno nam przeszkadzać. Może to być prosty wizualny sygnał – czerwona kartka obok komputera będzie oznaczała, że teraz nie możemy rozmawiać, zielona, że można pytać. Jeśli pracujemy poza domem, całą część związaną z przygotowaniem zadań trzeba, niestety, wykonać wcześniej lub po pracy. W takiej sytuacji może się okazać, że dziecko będzie wykonywało zadania dzień później. I nic się nie stanie!

Uczniowie starszych klas szkoły podstawowej i ponadpodstawowej
Uczniowie starszych klas szkoły podstawowej (VII–VIII) i szkół ponadpodstawowych powinni już sami planować swoją naukę i za nią odpowiadać. Jeśli jednak do tej pory to my – rodzice – byliśmy stróżami, kontrolerami, motywatorami, to niestety musimy nimi pozostać i wspierać naszą młodzież. To nie jest czas na zmianę, mimo że tak bardzo jest ona potrzebna. W tych warunkach zmiana udaje się niezwykle rzadko. Nawet jeśli nauczyciele nie organizują lekcji online, można spróbować połączyć uczniów w małe grupki, na przykład używając jakiegoś komunikatora. Może uda im się wspólnie popracować. Jeśli nie, to zyskiem na pewno będzie przywrócenie relacji, odstresowanie, poprawa nastroju – to też jest bardzo cenne w okresie zamknięcia w domach.

 

Koncentracja – to takie trudne i takie potrzebne!

Samodzielna praca zarówno dziecka, jak i rodzica wymaga koncentracji. Jednak jest to zadanie coraz trudniejsze z dwóch powodów.

Pierwszy to wmówienie młodym ludziom (i wielu rodzicom), że są wielozadaniowi, że ich uwaga może być podzielna. Zwykle żyją oni w kilku rzeczywistościach jednocześnie – są z nami i z klasą na komunikatorze, grają i rozmawiają ze znajomymi, oglądają film i komentują, odrabiają pracę domową i rozmawiają z innymi. Jak jednak pokazują badania, jeśli zmierzymy czas poświęcony na wykonywanie tych zadań jednocześnie lub po kolei, to okazuje się, że wykonywanie jednego po drugim jest znacznie bardziej ekonomiczne. Wielozadaniowość to zatem szkodliwy mit. Nasz mózg przy przełączaniu się z jednego zadania na inne za każdym razem potrzebuje chwili na przestawienie, ponowne „wgranie oprogramowania”. Niestety, działanie jednozadaniowe już dawno przestało być atrakcyjne i jest umiejętnością coraz rzadszą.

Drugi powód to otaczająca nas, rozpraszająca rzeczywistość – sama jej doświadczyłam, pisząc ten artykuł: powiadomienia z portali społecznościowych i z aplikacji czy przychodzące na telefon wiadomości. Po 15 minutach wyłączyłam je, by móc się skupić tylko na pisaniu.

Umiejętność koncentrowania uwagi zależy jeszcze od kilku czynników – wieku, umiejętności dziecka, jego temperamentu. Od tego, czy zadanie jest wystarczająco i odpowiednio trudne – zbyt łatwe nie będzie wyzwaniem, zbyt trudne będzie zniechęcało. Od wiary dziecka w możliwość jego wykonania. Pamiętajmy, że to nie jest czas na dodatkowe wyzwania i zmiany (zmian i tak jest wokół nas zbyt dużo).
W kwestii koncentracji można jednak „minimalizować straty”. Aby ułatwić skupienie uwagi:

  • Zadbajmy z dzieckiem o porządek na biurku lub w miejscu pracy.
  • Zostawmy na nim tylko potrzebne materiały i narzędzia.
  • Jeśli to możliwe, niech młodsze dziecko pracuje w zasięgu naszego wzroku.
  • Pilnujmy czasu. Wyznaczajmy dziecku małe zadania i zachęcajmy, by wytrzymało, pracując do końca tego czasu.
  • Jeśli dziecko pracuje na komputerze, zablokujmy wszelkie wyskakujące, rozpraszające powiadomienia, ograniczmy dostęp do gier i portali społecznościowych oraz komunikatorów innych niż te, których używamy do nauki.
  • Ograniczmy multimedia. Jeśli to trudne, używajmy aplikacji do kontroli rodzicielskiej.

Żeby im się chciało chcieć

Motywacja wewnętrzna to coś, co skłania nas do działania. To sytuacja, w której nie potrzebujemy kontroli z zewnątrz, nagrody ani kary za to, co robimy. Kiedy ją odczuwamy? Kiedy doświadczają takiego stanu nasze dzieci? Powiedzmy sobie szczerze: rzadko, a podczas samodzielnej, trudnej i długiej pracy – prawie nigdy.
Skąd bierze się motywacja wewnętrzna? Z zaciekawienia, z samodzielnego odkrywania, poszukiwań, z zadawania ciekawych pytań. Jeśli zadanie od nauczyciela brzmi: „Przeczytaj rozdział 7 i zrób ćwiczenia 100–120”, to trudno o motywację. W tym niecodziennym okresie szukajmy sposobów na zamianę nauki w przygodę, bądźmy odkrywcami razem z dziećmi.
Co możemy zrobić, aby dać dziecku siłę do działania?

  • Zaplanujmy coś przyjemnego po skończeniu obowiązków danego dnia. Może krótki spacer w jakimś mało uczęszczanym miejscu, gra planszowa, wspólne ćwiczenie z trenerem na kanale YouTube, wspólne oglądanie filmów, przygotowanie i zjedzenie czegoś dobrego, spotkanie online z przyjaciółmi. Wszyscy na tym zyskamy.
  • Udzielajmy dziecku wielu informacji zwrotnych. Pokazujmy, co zrobiło dziś dobrego, co mu się udało, z czego samo może być dumne. Dzięki temu kiedyś będzie umiało docenić samego siebie. Przy okazji sami to róbmy – po ciężkim dniu skupmy się na tym, z czego jesteśmy zadowoleni, co się nam udało, co było miłe. To może być nowy rytuał wykonywany samodzielnie lub z rodziną.
  • Pomagajmy dziecku tylko tyle, ile potrzeba, by zasmakowało sukcesu i radzenia sobie, ale nie zostawiajmy go samego z trudnościami, bo się zniechęci.
Anna Tulczyńska

 

Anna Tulczyńska
Psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, socjoterapeutka. Członkini Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Poznawczo–Behawioralnej. Ukończyła studia na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego – specjalizację w Psychologii Wychowawczej i Psychoterapii. Zajmuje się terapią indywidualną dzieci i młodzieży. Prowadzi szkolenia dla rodziców i rad pedagogicznych różnorodnych placówek oświatowych. Od 20 lat związana z jednym z warszawskich liceów, gdzie zajmuje się opieką psychologiczną nad uczniami, jest też koordynatorką i autorką programu szkolnego tutoringu. Prywatnie mama trójki nastolatków – maturzysty, ucznia klasy I liceum i piątoklasistki. Aktualnie dzieli przestrzeń mieszkania na swój gabinet psychoterapii, sale lekcyjne dzieci i salę konferencyjną męża.