Javascript is required

Nowa szkoła, nowe role

Autor: Anna Hryniewicz, 26.04.2024

Podziel się

Rodzice dzieci, które uczęszczają do nowej, zreformowanej szkoły, zderzają się z nieprzewidywalnymi skutkami tej zmiany. Od tego, w jaki sposób będą im towarzyszyć w nowych, nie zawsze idealnych warunkach do rozwoju, zależy, jak zachowają się dzieci.

Ośmioletni, a więc o dwa lata dłuższy, czas nauki w szkole podstawowej zwiększył niepewność o przyszłość dzieci. Pytaniom, które rodzice zadają sobie zazwyczaj, tym razem towarzyszą dodatkowe wątpliwości: Co z tego wyniknie dla dzieci? Czy to sprzyja ich rozwojowi? Czy możliwości dzieci będą ograniczone czy rozbudowane? Jest tak dlatego, że wraz z systemem ośmioletnim w szkole wprowadzono szereg zmian, których konsekwencje trudno rodzicom przewidzieć. Psychologia i pedagogika – jako dziedziny nauki – także zobaczą je dopiero w lusterku wstecznym. Część wątpliwości być może się potwierdzi, ale rzetelne wnioski mogą być zupełnie inne niż przypuszczamy. Powodem nieprzewidywalności jest m.in. złożoność problemu. Dodatkowo, otoczenie szkoły i ucznia, które ciągle się zmienia, również w dużym stopniu wpływa na efekt zmian. Takie same rozwiązania, wprowadzone w różnym czasie i w różnych okolicznościach, mogą przynieść różne skutki.

Bliskość ważniejsza od jedzenia

Zmiana bywa źródłem lęku, a jeśli dotyczy dzieci, może być też źródłem bardzo silnych emocji. W związku z reformą szkolnictwa w ostatnim roku zjawisko to było szczególnie widoczne w środowisku rodziców, nauczycieli, dyrektorów szkół i, oczywiście, uczniów. Dla dzieci, które i tak silnie przeżywają ten tak ważny dla nich etap edukacji, stres komunikowany przez dorosłych był dużym, dodatkowym obciążeniem. Niepewność dorosłych zaraża niepewnością dzieci. Lęk dorosłych generuje lęk u dzieci. Wpływa przez to na ich samopoczucie i ingeruje w ich rozwój. Trudno oczekiwać, żeby dzieci poradziły sobie z takim obciążeniem bez wsparcia rodziców, ale wsparcie to może być skuteczne, jeśli im samym uda się zapanować nad własnymi emocjami i relacjami.

Psycholog pracujący w środowisku szkolnym powie, że sama zmiana liczby klas i spędzanie w szkole więcej czasu, niż wcześniej, nie zaważą na przyszłości dzieci. Zaważą jednak na niej inne czynniki: to, w jaki sposób rozumiany jest proces rozwoju, proces uczenia się oraz towarzyszenie dziecku w rozwoju. Dobra wiadomość jest taka, że to do opiekunów (rodziców i nauczycieli) należy wybór stymulantów odpowiednio zaangażowanych do tych procesów. Mogą więc oni aktywnie wpływać na to, w jaki sposób rozwija się dziecko.

Jak to zrobić, podpowiada psychologia. Nauka ta od zawsze poszukiwała odpowiedzi na pytanie, co jest najważniejszym elementem środowiska rozwojowego dziecka. Amerykański psycholog Hary Harlow wiele lat temu zaobserwował i opisał ogromny wpływ poczucia bezpieczeństwa i odczuwanego przez dziecko ciepła na jego rozwój emocjonalny, poznawczy, społeczny, a nawet fizyczny. Potrzeba bliskości i ciepła jest nawet silniejsza i bardziej determinująca rozwój niż potrzeba jedzenia. Dojrzewający mózg dziecka wymaga więc przede wszystkim przyjaznego środowiska i poczucia bezpieczeństwa.

Recepta od Doktora Korczaka

Podobne wnioski przyniosły badania mierzące satysfakcję z życia, poczucie szczęścia i spełnienia oraz konsekwencje losów, postaw i interakcji. Ich przykładem jest trwający od ponad 70. lat harwardzki program badawczy Granta, który zapoczątkował George Vaillant, a obecnie kontynuuje Robert Waldinger. Wskazuje on jednoznacznie, że to dobre relacje z innymi mają decydujący wpływ na nasze życie i sposób, w jaki je odbieramy. To one także budują siłę i odporność psychiczną dziecka, co bezpośrednio sprzyja procesom uczenia się i rozwoju.

Janusz Korczak pisał: „Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać dziecka w niewolę jutra, nie gasić, nie spieszyć, nie pędzić”. To jedna z najbardziej aktualnych recept dla rodziców i nauczycieli. Nadanie tej wskazówce statusu wyjątkowej wagi jest dzisiaj szczególnie ważne, ponieważ stale zwiększa się liczba dzieci potrzebujących wsparcia psychologicznego czy psychiatrycznego. Są wśród nich przypadki najtrudniejsze: depresja, samookaleczenia i próby samobójcze. Polska zajmuje dzisiaj drugie miejsce w Europie pod względem liczby prób samobójczych zakończonych zgonem wśród dzieci w wieku 10–15 lat. Dzieje się tak mimo zwiększającego się dobrobytu i rozwiązań chroniących dzieci. Młodzi ludzie czują się zagubieni – w ankietach deklarują, że chcą być przede wszystkim sławni i bogaci, a dbanie o relacje często uchodzi u nich za „miękką” umiejętność, która nie przyczynia się do osiągania sukcesu.

Jakkolwiek trudne to będzie dla opiekunów, warto zdawać sobie sprawę, że za taką sytuację w dużym stopniu odpowiadają dorośli. To w ich postawach i działaniach dzieci szukają odpowiedzi na pytanie, co naprawdę się liczy. Uczą się przez modelowanie, a więc obserwację dorosłych, a robią to wszędzie: w szkole, w domu, na ulicy, oglądając telewizję i przeglądając Internet. Nie wskazówki wychowawcze i deklaracje, ale reakcje dorosłych, ich miny, wzruszenia ramion, odwracanie wzroku kształtują stosunek dziecka do szkoły, do obowiązków i do świata. Do prawidłowego rozwoju dziecka – rozwoju zdrowej psychiki, która poradzi sobie z wyzwaniami dorosłego życia – niezbędni są odpowiedzialni, otwarci, wrażliwi, uważni dorośli, którzy pokażą, jak się cieszyć, jak przeżywać porażki, jak radzić sobie ze smutkiem, jak prosić o pomoc, zaspokajać ciekawość, jak się uczyć, pytać i szukać odpowiedzi, zarządzać swoimi emocjami. Z badań wiadomo już, że współczesne dzieci w tym obszarze potrzebują największego wsparcia.

Kooperacja dorosłych

Dlatego tak ważna jest współpraca oraz wzajemny szacunek rodziców i nauczycieli. Ich zachowanie i dobre relacje przekładają się na samopoczucie emocjonalne dziecka w szkole i poza nią, obniżenie poziomu stresu, co jest ważniejsze niż podstawa programowa czy zmiany strukturalne szkół. Szczęśliwi dorośli wychowują szczęśliwe dzieci – to oznacza, że rodzice i nauczyciele potrzebują zadbać również o samych siebie. I jednym, i drugim potrzebne jest wsparcie, szacunek i uznanie ich kompetencji.

Gdzie widać nadzieję? Rodzicom zależy na swoich dzieciach, są coraz bardziej świadomi i coraz częściej szukają odpowiedzi na swoje wątpliwości. Nauczycielom też zależy na swoich uczniach, szkolą się i poszukują rozwiązań. A największa nadzieja to same dzieci! Rozmiar młodzieżowego strajku klimatycznego i fakt, że jedna dziewczynka z wielką troską i wiarygodnym zaangażowaniem zmobilizowała w ciągu roku inne dzieci i młodzież, jest bardzo obiecujący. Można więc ufać, że nawet jeśli ruchy oddolne, którym bieg nadają pojedynczy opiekunowie, nie przyniosą zmiany na wielką skalę, to zajmą się tym same dzieci. W imię ekologii dzieciństwa.

Nowa ośmioklasowa szkoła podstawowa – na co się przygotować:

  • Dzieci przebywają w grupie osiem, a nie jak dotychczas, sześć lat. Zaletą takiego rozwiązania jest stałość relacji – dzieci mają więcej czasu na pogłębienie więzi z rówieśnikami. Wady odczują dzieci, których grupa rówieśnicza nie zaakceptowała – pozostaną one w trudnej sytuacji parę lat dłużej.
  • Uczniowie wchodzą razem (choć w różnym tempie) w okres dorastania. Ich relacje się zmieniają, pojawiają się konflikty i niezrozumiałe sytuacje.
  • Obszerna podstawa programowa i większa liczba godzin lekcyjnych wymagają od uczniów zwiększonego wysiłku. Dotyczy to w szczególności siódmo- i ósmoklasistów.
  • Uczniowie klas siódmych i ósmych przygotowują się do wyboru kierunku dalszego kształcenia, który zaważy o ich przyszłości. W nowej szkole nie mają za sobą próby profilowania, którą wcześniej dawało dzieciom gimnazjum.
  • Zdarza się, że w klasie siódmej i ósmej zajęcia prowadzą nauczyciele, którzy nie mieli przez wiele lat kontaktu z uczniami w tym wieku. Ponieważ jest to dla nich nowe, bardzo wymagające doświadczenie zawodowe, tacy pedagodzy potrzebują czasu, żeby nauczyć się pracy z dziećmi dorastającymi.
    Z tego względu warto śledzić szkolną sytuację dziecka i rozmawiać z dzieckiem w przypadku trudności, nie tylko w nauce, ale przede wszystkim w kwestii samopoczucia i relacji z rówieśnikami. Ważna jest także współpraca rodziców z nauczycielami i zdobywanie wiedzy na temat tego trudnego okresu rozwojowego dla dziecka.

Dobre relacje i poczucie bezpieczeństwa dziecka w rękach rodzica – na co zwracać uwagę:

  • Odpowiedz sobie na pytanie, co jest ważne i w jakim stopniu: oceny, wyniki na egzaminach, ciekawość poznawcza i rozwój osobisty czy rozwój psychospołeczny dziecka.
  • Zamiast „przygotowywać dziecko do życia”, żyj z nim uważnie i z intencją.
  • Bądź obecny i zaangażowany, kiedy spędzasz z dzieckiem czas.
  • Pielęgnuj relacje wokół siebie.
  • Zadbaj o siebie: swój rozwój i pasje oraz o sen i ciało.

Anna Hryniewicz
Psycholog z doświadczeniem zawodowym zdobywanym w publicznych i prywatnych placówkach związanych z pomocą psychologiczną, edukacją i rozwojem osobistym. Prowadzi szkolenia dla szkół, przedszkoli i żłobków w oparciu o autorski program „Edukacja to relacja” oraz „Zabawy Fundamentalne” C. Rose. Prowadzi również coaching dla rodziców.

 

 

Artykuł pochodzi z magazynu Newsweek Psychologia 3/2020.

Podziel się