Dysleksja i inne trudności

Uczeń z dysleksją lub dyskalkulią albo innym rodzajem zaburzeń rozwoju umiejętności szkolnych rozpoczyna naukę w liceum, fot. ABO PHOTOGRAPHY / Shutterstock

U blisko 15 proc. wszystkich uczniów występują tzw. specyficzne zaburzenia rozwoju umiejętności szkolnych, takie jak dysleksja, dyskalkulia, specyficzne zaburzenia językowe itd. Część uczniów zmagających się z tymi problemami w tym roku rozpocznie naukę w szkole średniej. Będą nowi nauczyciele, nowe wymagania, więcej nauki. Czy osobom z dysleksją i innymi zaburzeniami będzie trudniej niż pozostałym uczniom? O problemach, z których się nie wyrasta, ale które można przezwyciężyć - z Izabellą Haertlé* rozmawia Joanna Szulc.

*Izabella Haertlé jest psycholożką, nauczycielką akademicką na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS. W Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii pracuje z licealistami, wspiera ich w rozwoju umiejętności szkolnych i społecznych.

 

Uczeń z dysleksją lub dyskalkulią albo innym rodzajem zaburzeń rozwoju umiejętności szkolnych rozpoczyna naukę w liceum. Co go tam czeka?

Początek nauki w liceum to duża zmiana dla wszystkich uczniów, nie tylko tych ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się. Ale rzeczywiście młody człowiek z dyskleksją czy dyskalkulią może odczuć tę zmianę jako trudniejszą. Wiele zależy od tego, kiedy jego problemy zostały zdiagnozowane i jaką opiekę miał wcześniej. Czy na etapie szkoły podstawowej lub gimnazjum miał dodatkowe zajęcia, które pomogły mu wypracować sposoby radzenia sobie z problemami?

 

Jakie to są problemy?

Grupa osób ze specyficznymi zaburzeniami rozwoju umiejętności szkolnych jest bardzo różnorodna. Są tu osoby z dysleksją, dyskalkulią, specyficznymi zaburzeniami językowymi i inne. W części przypadków różnego rodzaju trudności występują wspólnie.

Wszystkie te osoby mają poziom rozwoju intelektualnego w normie lub powyżej przeciętnej. To inteligentni ludzie, którzy – z powodu atypowego rozwoju – mają pewne trudności z uczeniem się. To mogą być trudności z poprawnym czytaniem lub pisaniem, liczeniem, szacowaniem liczb, wyobraźnią przestrzenną, orientacją w przestrzeni, zapamiętywaniem, określaniem upływu czasu…

Zdarzają się uczniowie, którym ktoś kiedyś zdiagnozował dysleksję, ale to zaburzenie nigdy im w niczym specjalnie nie przeszkadzało. Są też tacy, dla których dysleksja czy dyskalkulia jest dużym utrudnieniem w uczeniu się, a problemy dotyczą właściwie wszystkich przedmiotów. Przecież w geografii trzeba rozróżniać kierunki i czytać mapy, w historii zapamiętywać daty i obliczać przedziały czasu, na lekacjach wf mieć dobrą orientację przestrzenną. Bywa tak, że osoba z dysleksją płynnie wypowiada się na jakiś temat, ale kiedy ma spisać ten sam przekaz, nie potrafi tego zrobić.

To są rzeczywiście utrudnienia. Ale każdy człowiek mierzy się z jakimiś trudnościami. Nie ma ludzi idealnych, wszechstronnie uzdolnionych. Osoby mające trudności w uczeniu się mogą nauczyć się takich strategii kompensacyjnych, które pozwolą im dobrze funkcjonować w szkole. Te osoby są przecież zdolne, by się uczyć nowych umiejętności, tylko przychodzą im one trudniej i zabiera to więcej czasu.

 

To jest dla ucznia frustrujące…

Jeśli przy problemach z nauką uczeń nie dostaje dodatkowego wsparcia i nie ma zrozumienia ze strony nauczycieli, to pojawiają się opór, uprzedzenia, złe skojarzenia dotyczące szkoły, poczucie, że nauka wiąże się z trudnościami. Dzieci boleśnie odczuwają, gdy jest im trudniej niż rówieśnikom. Dlatego tak ważne jest, by odpowiednio wcześnie wyłapać problemy z uczeniem się, skonsultować się z poradnią psychologiczno-pedagogiczną, przeprowadzić diagnozę i otrzymać opinię. W niej znajdują się zalecenia do pracy z uczniem - to może być np. wydłużony czas pracy, zmienione kryteria oceniania, ocenianie bardziej na podstawie wysiłku, starań niż efektów. Opisane są także mocne strony i obszary do wsparcia.

Praca z takimi uczniami polega nie tylko na tym, by pomóc im wypracować strategie radzenia sobie z trudnościami (np. liczenia, zapamiętywania zasad ortografii itp.), ale także dotyczy motywacji do nauki i zmiany przekonań na własny temat. Pedagodzy starają się pomóc takim osobom, by nie myślały o sobie źle i by nie były stygmatyzowane w grupie klasowej.

Jeśli na etapie szkoły podstawowej uczeń miał wsparcie, zrozumienie i pomoc, to do szkoły średniej idzie nauczony sposobów radzenia sobie z problemami.

Niestety zdarzają się sytuacje, gdy do liceum trafia osoba, która ma poważne problemy z uczeniem się, a dotąd nie została zdiagnozowana. Taki młody człowiek zwykle myśli, że jest głupi, inny, gorszy od rówieśników. Jedna z moich uczennic dopiero w liceum dowiedziała się, że ma dyskalkulię – zaburzenie, które w wyraźny sposób utrudnia skuteczne uczestniczenie w lekcjach matematyki i naukę innych przedmiotów. Przez wiele lat lekcje matematyki były dla niej koszmarem. Na szczęście jest uzdolniona plastycznie i rysowanie pomagało jej uciec w swój świat, przetrwać trudne chwile w szkole. Ale dopiero diagnoza i terapia pedagogiczna w liceum pozwoliły jej nabrać wiary w siebie. Dotąd myślała o matematyce z perspektywy negatywnych doświadczeń, dokuczania, złych ocen, przykrych komentarzy ze strony dorosłych, którzy niewłaściwie interpretowali jej problemy jako lenistwo. Kluczowym momentem było dla niej zrozumienie, że to jest trudność, którą da się pokonać. Dużo łatwiej jej było poradzić sobie z problemem, gdy zaczęła patrzeć na niego jako na obiektywny fakt i nie wiązała już z negatywną oceną jej samej jako człowieka.

 

Powiedzmy, że do szkoły średniej idzie osoba, która już ma diagnozę i opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej. Czy w liceum może liczyć na realną pomoc nauczycieli?

Opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej jest dokumentem, który – na mocy ustawy - szkoła musi respektować i zastosować się do sformułowanych w niej zaleceń.

W idealnym świecie powinno być tak, że gdy dziecko przynosi do szkoły opinię, to wychowawca czy pedagog wie, co z nią dalej zrobić, z którymi nauczycielami porozmawiać, na co im zwrócić uwagę. W praktyce bywa z tym różnie. Trzeba pamiętać, że uczniów jest w szkole dużo, a wychowawcy może coś zwyczajnie umknąć. Dlatego jeśli uczeń nie dostaje odpowiedniego wsparcia, warto się o nie delikatnie upomnieć, przypomnieć nauczycielowi o respektowaniu zaleceń z opinii, zapytać o możliwość uczestniczenia w dodatkowych zajęciach przedmiotowych.

 

A jeśli szkoła nie wywiązuje się ze swego ustawowego obowiązku wspierania osoby z trudnościami w uczeniu się?

Warto dopytać o możliwość uczestniczenia w odpowiednich zajęciach w rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Poradnie organizują grupy dla osób z dyskalkulią, dysleksją, zajęcia indywidualne. Czasem wystarczy pod okiem pedagoga przećwiczyć materiał do sprawdzianu, popracować nad tym, co sprawia trudność.

Jeśli uczeń ma poważne problemy z uczeniem się w liceum, to nauczyciele i rodzice powinni trzymać rękę na pulsie i nie dopuścić do sytuacji, w której nie uda się dostać promocji do następnej klasy. Trzeba wysłać młodego człowieka do poradni na diagnozę i sprawdzić, na czym dokładnie polegają problemy z nauką, jakie występują deficyty, jakie są zalecenia do pracy. Czy wystarczy, żeby ta osoba została w obecnym liceum, ale np. miała dodatkowe lekcje, wsparcie w postaci terapii pedagogicznej? Czy też trudności są na tyle duże, że zwykłe liceum nie da odpowiedniego wsparcia i trzeba pomyśleć o przeniesieniu do szkoły integracyjnej lub szkoły specjalnej.

 

Taka perspektywa może budzić niechęć, lęk. Inteligentny młody człowiek raczej nie chce iść do szkoły specjalnej.

Mam tu na myśli licea przy ośrodkach socjoterapii (są też takie ośrodki ze szkołami branżowymi i mają powstać kolejne - z technikami).Te z liceami  realizują taką samą podstawę programową, jak wszystkie inne licea w Polsce. Takie miejsca są przeznaczone dla osób, które są w stanie realizować program liceum, lecz z racji różnych problemów są zagrożone niedostosowaniem społecznym. Specyficzne trudności w uczeniu się są jednym z czynników ryzyka takiego niedostosowania.

Pracując w takim ośrodku obserwuję, jak szybko ustępują negatywne wyobrażenia na temat szkoły specjalnej. Uczniowie czują się tu bezpiecznie, często podkreślają, że jest to pierwsze miejsce, w którym poczuli się dobrze, akceptowani ze wszystkimi swoimi trudnościami. Klasy liczą do 15 osób, jest dwóch wychowawców – nauczyciel i wychowawca - socjoterapeuta. Prowadzimy zajęcia z socjoterapii, które pozwalają na rozwijanie umiejętności społecznych, integrację klasy, dzielenie się swoimi doświadczeniami, rozwiązywanie konfliktów. Jest dużo psychoedukacji, pracy na procesie grupowym. Uczniowie uczą się lepiej rozumieć siebie i innych. Jest także możliwość indywidualnej pracy z nauczycielem, uczestniczenia w zajęciach dodatkowych, wsparcia pedagogicznego.

 

Co jeszcze – prócz wczesnej i dokładnej diagnozy oraz dodatkowych zajęć z nauczycielem lub terapeutą – może pomóc uczniowi z dysleksją lub innymi trudnościami w uczeniu się?

W uczeniu młodego człowieka bardzo ważne jest, żeby on sam jak najszybciej potrafił rozpoznawać swoje mocne strony, zainteresowania, to co mu sprawia przyjemność. Żeby mógł poświęcać czas na to, co go pasjonuje, a nie tylko np. na zadania z matematyki, które sprawiają mu trudność. W naszym ośrodku mamy szeroki wachlarz zajęć rozwijających zainteresowania. Szukamy tych kierunków, które interesują młodego człowieka, dają mu poczucie satysfakcji, spełnienia – to są jego kierunki do rozwoju na przyszłość. Swoje życie zawodowe będzie przecież opierał tym, co jest jego mocną stroną, nie na tym, co sprawia mu kłopot. Pomagamy mu przebrnąć przez ten etap, gdy musi na podstawowym poziomie opanować niezbędny zakres wiedzy. Tłumaczymy np., że matematyka przyda się także humaniście, więc warto się jej nauczyć – nie trzeba jej lubić, wystarczy podejść do niej zadaniowo.

Taki trend panuje też w USA. Tam dużą wagę przywiązuje się do tego, by jak najwcześniej rozpoznać mocne strony ucznia, a potem pracownika. Ważne by przede wszystkim  wzmacniać to, co człowiekowi przychodzi z łatwością i sprawia przyjemność,  a nie poświęcać całej energii i czasu wyłącznie na zmaganie się z tym, co idzie wyjątkowo opornie. Szkolnictwo tam też nastawione jest na wychwytywanie i premiowanie talentów, nie wyłącznie na tropienie braków, trudności.

W Polsce budzi się ta świadomość, w kolejnych placówkach buduje się nauczanie wokół rozwijania mocnych stron ucznia. Jednocześnie młody człowiek powinien dostawać pomoc w radzeniu sobie z trudnościami, by mógł myśleć ze spokojem o swoim przyszłym życiu zawodowym.