Jak wspierać dziecko po porażce?

Dla wielu uczniów wyniki rekrutacji do szkół średnich są niepomyślne. Nie dostali się do żadnej szkoły lub dostali się nie tam, gdzie chcieli. Jak wspierać dzieci przeżywające takie niepowodzenie?

W tym roku, gdy do pierwszych klas idą dwa roczniki, o miejsca w wymarzonych szkołach wyjątkowo trudno. Wielu bardzo dobrych uczniów, z wysokimi wynikami testów i piątkowymi świadectwami, nie znalazło miejsc w żadnej z wybranych szkół. To trudne do pojęcia zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Pojawia się frustracja, złość, poczucie rozgoryczenia. Niestety ucierpieć może także samoocena i poczucie własnej wartości ucznia.

Ci, którzy nie dostali się nigdzie, będą walczyć o miejsca w rekrutacji uzupełniającej. Ci, którzy mają miejsca w słabszych szkołach, powoli godzą się z wynikiem lub spróbują się odwołać od decyzji komisji rekrutacyjnej. Tak, czy inaczej, przeżyli porażkę i trzeba im pomóc sobie z nią poradzić. Mają po 15-16 lat, są w wyjątkowo trudnym okresie rozwoju, gdy wiara we własne siły jest zachwiana, a kryzys emocjonalny może spowodować poważne następstwa.

Co możesz zrobić jako rodzic nastolatka, który nie dostał się do wymarzonej szkoły?

Pomóż zrozumieć, co się stało.

Nazwij to i wytłumacz. W tym roku o miejsca w liceach walczyło dwa razy tyle uczniów, co zwykle, a miejsc nie było dokładnie dwa razy tyle. Uczniowie z lat 2003, 2004 i (częściowo) 2005 zdawali do różnych klas. Wprawdzie ogólnie licea przygotowały więcej oddziałów, ale każdy rocznik miał mniej miejsc niż zwykle. Np. w liceum, w którym kiedyś tworzono 7 klas pierwszych (dla jednego rocznika), w tym roku stworzono 10 oddziałów (dla dwóch roczników). Czyli każdy rocznik ma do dyspozycji 5, a nie 7 oddziałów. Było trudniej się dostać. To jest obiektywna informacja, fakt, z którym nie sposób dyskutować.

Ucinaj wszelkie porównania.

Jeśli syn lub córka martwi się, że znajomi dostali się do wymarzonych szkół, a on/ona nie – od razu reaguj. Porównywanie się z innymi nigdy nie ma sensu, ale w obecnej sytuacji jest zupełnie nieuprawnione. W rekrutacji liczy się nie tylko to, jak się ktoś uczył, jak zdał egzaminy, ale też to, jakie wybrał szkoły i profile klas, w jakiej kolejności ułożył listę preferencji, czy spełnia warunki pierwszeństwa wyboru, w sytuacji gdy na jedno miejsce aplikuje kilku uczniów o tej samej liczbie punktów. W efekcie – w tym samym mieście - można było mieć 170 punktów i nie dostać się do żadnej szkoły, ale można też było dostać się do wymarzonej klasy z dużo niższym wynikiem punktowym. To, że ktoś się nie dostał, nie znaczy, że jest gorszy, głupszy – po prostu tam, gdzie aplikował zabrakło miejsc.

Mobilizuj do działania.

Jeśli dziecko nie znalazło miejsca nigdzie, wspólnie poszukajcie miejsc w rekrutacji uzupełniającej. To bardzo ważne, by wybór szkoły nie był jedynie zmartwieniem rodziców. W sytuacji porażki, kryzysu człowiek potrzebuje poczucia, że cokolwiek kontroluje, że na coś ma wpływ, że nie jest tylko biernym uczestnikiem niezrozumiałych wydarzeń.

Gdy dziecko znalazło miejsce w szkole, która była na jednym z ostatnich miejsc na liście preferencji, poszukajcie wspólnie pozytywnych informacji o tej szkole. Nie traćcie energii na narzekanie i wyszukiwanie ciemnych stron tej sytuacji. Owszem – sprawy nie potoczyły się po waszej myśli. Teraz nic na to nie poradzicie. Możecie za to przeformułować swoje myślenie o tym, co czeka was od września. W każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, można znaleźć jakiś sens i cel działania – to jedyna droga do tego, by poczuć się lepiej.

Wspieraj samoocenę.

Na poczucie własnej wartości składają się różne czynniki i choć osiągnięcia szkolne są jednym z nich, to przecież niejedynym. Powiedz dziecku, że kochasz je, akceptujesz i zawsze będziesz wspierać niezależnie od tego, do jakiej szkoły chodzi i jakie w niej osiąga wyniki. Przypominaj te sytuacje, w których dziecko okazało siłę woli, wytrwałość, mądrość. W rozmowach kieruj uwagę na różne jego (także pozaszkolne) sukcesy. W ten sposób pomagasz uchronić w młodym człowieku poczucie własnej skuteczności. Jest ono bardzo cenne przy radzeniu sobie z problemami.

Pokazuj alternatywy.

Dziecko nie dostało się do wybranej szkoły. Ale to nie znaczy, że nie zdobędzie dobrego wykształcenia. Jeszcze nie wiecie, jaki poziom nauczania realnie oferuje placówka, do której udało się lub uda się dostać. Poza tym wiedzę można zdobywać także uczestnicząc w zajęciach dodatkowych, w kołach zainteresowań, programach dla szczególnie zdolnej młodzieży, w wolontariacie.

Przyszły rok szkolny z pewnością będzie bardzo dużym wyzwaniem dla nauczycieli – dostaną pod opiekę nietypowe klasy. W prestiżowych liceach będą oddziały złożone wyłącznie z olimpijczyków (którzy przecież nie muszą być uzdolnieni wszechstronnie), w szkołach ze średnimi i niższymi wynikami prawdopodobnie będą uczniowie bardzo zróżnicowani – od zwykłych, którzy wybrali sobie klasę na miarę swoich możliwości, po geniuszy, którym nie poszczęściło się w pierwszym etapie naboru i „załapali się” dopiero w rekrutacji uzupełniającej. Sposób nauczania trzeba będzie zweryfikować i dopasować do różnych możliwości odbiorców, być może pojawi się szansa indywidualnego pogłębiania wiedzy z niektórych obszarów.

Zachowaj czujność.

Dla nastolatka porażka może wiązać się z silnymi emocjami, z lękiem i smutkiem, poczuciem odrzucenia i niedopasowania. Dla wrażliwej osoby to zawsze duże obciążenie. Trzeba obserwować dziecko, zachować czujność. Bezsenność lub ciągłe spanie, wycofanie z normalnej aktywności, przedłużający się obniżony nastrój, brak apetytu, niechęć do kontaktów z rówieśnikami – to mogą być symptomy depresji. Nie pomogą rady w stylu: „Weź się w garść”, „Uśmiechnij się”, „Nie masz czym się martwić”. Trzeba poszukać pomocy psychologicznej. W wieku dorastania człowiek jest skłonny do ryzykownych, impulsywnych, irracjonalnych zachowań, dlatego zaburzenia nastroju warto traktować z odpowiednią uwagą.